Czeski Splendor

Splendor podbił Czechy wschodnie. Może się wydawać, że to takie mało ciekawe państwo, a jedyną atrakcją jest Praga. Nic z tych rzeczy. Czechy mają dużo do zaoferowania, a my podczas 9 dni i tak zobaczyliśmy tylko kawałek i to części wschodniej, bo ile raz można po Hradczanach szurać.

Jeżeli macie ochotę na Czeskie wakacje, poniżej kilka naszych spostrzeżeń i mały kulinarny przewodnik :).

Naszą wyprawę rozpoczęliśmy Piwnym Festiwalem w Svijanie, niedaleko granicy z Polską (przejście graniczne w Szklarskiej Porębie).  Festiwal odbywa się co roku w lipcu. Zasady są proste: pije się dużo svijańskiego piwa i zajada się wszystkim co serwują wystawcy, a jest w czym wybierać. Klimat całej imprezy jest klasyczny, czeski, są czeskie bendy na żywo, więc i potańczyć można, wesołe miasteczko, basen, a z okolicy przybywają całe gromady ludzi w każdym wieku. Rodziny z dziećmi, seniorzy, studenci, itd. Jest tylko jeden mały szczegół, po którym można poznać, że nie jesteśmy w Polsce: wszyscy są zadowoleni, uśmiechnięci, radośni, nikt nie stwarza problemów, nie ma bójek i chamstwa i to buduje idealny klimat.

Wracając do najważniejszego – jedzonko, a było tego sporo i oczywiście wszystko tłuste i sycące, czyli takie jakie do piwa powinno być, a co najważniejsze, szykowane na miejscu.

  • Langosze (czyli drożdżowe placki smażone w głębokim tłuszczu) posypane żółtym serem i zalane najzwyklejszym keczupem typu Tortex – rewelacja.
  • Bramborowe spiralki – czipsy szykowane na miejscu. Prosty system, ziemniak nakładany jest na wiertło wiertarki, przykłada się obieraczkę i odpala wiertarkę :). W efekcie otrzymuje się spiralki ziemniaków, które na miejscu smaży się w głębokim tłuszczu. Warto chociażby dla samego procesu wytwórczego.
  • Kluseczki ziemniaczane z kapustą i boczkiem – mój faworyt.
  • Świniak z rusztu i świńskie uszy w gratisie :).
  • Czeskie sery wędzone i białe.
  • Na słodko: precle, pączusie i trdelnik.

Festiwal-piwa

Po festiwalu ruszyliśmy do kraju ołomunieckiego, który jest kolebką twarożków ołomunieckich. Jedna rzecz. Na wakacjach próbuję wszystkiego, potem alergicznie trochę cierpię, ale nie ważne :). Odwiedziliśmy fabrykę twarożków ołomunieckich, która mieści się w odległości kilkunastu kilometrów od Ołomuńca w Lošticach. Muzeum jest nowoczesne, ciekawie przedstawia historię złożenia zakładu, a cała wycieczka kończy się w sklepie, gdzie można zakupić serki wszelkiej maści. My zdecydowaliśmy się na ołomuniecki twarożek z kminkiem i bryndzę (w prawdzie słowacką, ale pyszną). I bryndze i serki ołomunieckie (w wersji podstawowej) można kupić u nas, więc jeżeli ktoś kocha śmierdzące sery, polecamy :).

serki ołomunieckie

Po serkach nadszedł czas na Ołomuniec. Trzecie co do wielkości miasto Czech, z zabytkowym starym miastem, masą studentów i blokowiskami poza centrum. Zobaczyć wypada barokową kolumnę Trójcy Przenajświętszej, zegar ratuszowy i kompleks fontann, a dla chętnych i masę kościołów. Wiadomo po zwiedzaniu człowiek głodnieje. Sama starówka pełna jest klasycznych miejsc dla turystów, ale kawałek obok znaleźliśmy Minibrowar Moritz oferujący poza piwem własnej produkcji, klasyczną kuchnię czeską. Zamówiliśmy piwny gulasz z plackami ziemniaczanymi i schabowego nadziewanego serem ołomunieckim. Wszystko było przepyszne, ale z lokalu się wytoczyliśmy i to był ostatni raz kiedy zamawialiśmy dwa dania obiadowe. Od tej pory się dzieliliśmy :).

gulasz piwny

Następnego dnia postanowiliśmy jednak posilić się poza centrum. W Czechach życie nie skupia się w centrach miast. Na każdym osiedlu znaleźć można knajpkę, w której poza piwem zawsze można zjeść nie tylko paluszki, ale pełne dania obiadowe. Tak też trafiliśmy na naszym osiedlu do knajpki browaru Radegast, mimo środka tygodnia wypchanej ludźmi i coś czego u nas nie ma – całymi rodzinami. Pewni swojej znajomości czeskiego zamówiliśmy dwie pozycje. Trochę się zdziwiliśmy gdy dostaliśmy talerze, ale jak zwykle bardzo pozytywnie. Zaserwowano nam kotleciki ziemniaczane nadziane serem ołomunieckim i wieprzowiną. No coś pysznego. Do tego przystawka, która okazała się być kanapkami z margaryną, serem ołomunieckim, cebulą, porem i ostrą papryką. Po zdjęciu margaryny ta prosta kanapka okazała się być czymś nadzwyczajnym :).

margaryna

Z Ołomuńca wyruszyliśmy do piwnego SPA, po drodze zahaczając o jaskinię Punkevní, gdzie obejrzeć można przepiękne twory skalne, spłynąć podziemną rzeką i zejść na dno przepaści Macocha. Widok jest niesamowity, a człowiek ma poczucie, że znalazł się w innym świecie.

spa

SPA znajduje się przy browarze w miejscowości Rožnovie pod Radhoštěm, która podzielona jest na dwie części: stare miasto z pięknym parkiem i przemysłową, szarą i przerażającą, no w końcu jesteśmy na śląsku. Nasz hotel RELAX jest pięknym pomnikiem socrealizmu, lekko upiorną ciekawostką z podróży.RELAX

A co do SPA. Kąpiele w młodym piwie, maski z piwnych drożdży i na okrągło dolewane piwo tworzą świetny klimat i bardzo relaksują, ale założenie, że jest to SPA jest błędne. Jeżeli ktoś liczy na masaże i pełen luksus, to troszkę się zawiedzie. Sam ośrodek nazywa się łaźniami, choć to też nie oddaje klimatu jaki panuje w środku. Poza zabiegami piwnymi, dostępna jest oferta morska oraz buddyjska :). Niemniej jeżeli ktoś będzie w okolicy, zdecydowanie powinien tutaj zajrzeć.

Wiadomo woda wyciąga, dlatego należy się posilić. Nadszedł czas na klasyczny smażony syr i kluseczki ziemniaczane z bryndzą i boczkiem (wiem, że teraz się narażę, ale dla mnie boczek był tu zbędny). Niby takie proste, a nie można się oderwać.

kluseczki z bryndzą

Ostatnim przystankiem naszej wyprawy było Brno. Miasto zdecydowanie najciekawsze, z mocno rozbudowanym starym miastem, wzniesione na dwóch wzgórzach. Jedno zajmuje twierdza Spilberk, drugie katedra św. Piotra i Pawła. Zarówno kulturalnie jak i kulinarnie jest co zwiedzać. Przed zwiedzaniem warto poczytać o Brnie, historii i kilku miejskich legendach :). To co zobaczyć wypada to:  wspomniana już katedra św. Piotra i Pawła, kościół św. Jakuba, Stary ratusz i zawieszonego w wejściu krokodyla, rynek, Targ Zielony, Twierdze Spilberk oraz Wille Tugendhatów.

W Brnie spędziliśmy najwięcej czasu, więc odwiedziliśmy najwięcej lokali, oczywiście oferujących kuchnię czeską. Poniżej kilka adresów i krótkie opisy.

  • Stopkova Plzeňská Pivnice – Česká 163/5 – knajpa Piznera z przepyszną kaczką, modrą i białą kapustą z ziemniaczanymi i drożdżowymi knedlikami. Byliśmy tak głodni, że niestety zdjęcia nie ma :).
  • Vytopna – Starobrněnská 12 – kuchnia amerykańska, ale nie to nas skusiło. Do każdego stolika napoje przywozi kolejka elektryczna, a całe wnętrze wygląda jak miniaturka Brna powiązana siecią torowisk :).

11709578_1606156809633667_8835596379371084957_n

kolejka

  • Výčep Na Stojáka – Pekařská 4 – popularne miejsc, gdzie nie ma krzeseł, a piwo pije się przy wysokich stołach lub na zewnątrz. Taka lepsza Pijalnia.
  • U trech certu – Starobrněnská 7 – pyszna czeska kuchnia, tym razem wpadliśmy na zupę i bułczane knedliki, których szukaliśmy przez cały wyjazd. Co do zup, czosnkowa to coś wyśmienitego i każdy powinien jej spróbować.

knedliki bułczane

  •  Na Schodech – Pekařská 29/31 – klimatyczny lokal, w którym spróbowaliśmy nie tylko utopenca, czyli marynowanej w occie kiełbasy, ale salcesonu z octu z ostrymi papryczkami. Pychota…

marynowany salceson

  • Pivovarská Brno - Mendlovo náměstí – restauracja i bar przy browarze Starobrno. Wybraliśmy starą część z barem, a nie nowoczesną restaurację na wzór europejski. Sam browar jest wart zwiedzenia. Mimo przejęcia browaru przez Heinekena i pełnej automatyzacji, posiada on swój klimat i tradycję. Wycieczki prowadzi przesympatyczna i energiczna starsza pani, która bardzo mądrze powtarzała: „piwo jest zdrowe i trzeba je pić codziennie, żeby być zdrowym i szczęśliwym”. Tak też czyniliśmy podczas naszej wyprawy i wróciliśmy cali, zdrowi i zdecydowanie szczęśliwy. Tak też Czechy polecamy gorąco :).

2015-07-18 12.32.31

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


× pięć = 30

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>