Gniazda szerszeni

Niedziela to i ciacho. Przeglądając zdjęcia rumuńskich deserów, wpadłam na gniazda szerszeni, czyli cuib de viespi. Jest to pyszne, drożdżowe ciasto, z nadzieniem z cynamonu, cukru i orzechów. Łatwo się dzieli, więc można je potraktować jako bułki na śniadanie, przekąskę, albo i deser. Ciasto jest delikatnie słodkie, a dodatek zimnego masła robi z niego prawdziwe cudo. Nie ma co się rozpisywać, tylko brać się do pieczenia :).

Gniazda szerszeni

Składniki
Czas przygotowania: 30 minut + 2 godziny dla ciasta
  • 500 g mąki pszennej, białej
  • 2 duże jajka
  • 1 łyżka octu winnego
  • 1 łyżki oleju rzepakowego
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżeczki soli
  • 250 ml ciepłego mleka sojowego
  • 20 g świeżych drożdży
  • 50 g roztopionego masła
Do posypania:
  • 50 g zmielonych orzechów (użyłam włoskich)
  • 3 łyżki cukru
  • 2 łyżeczki cynamonu

Przygotowanie
  1. Z drożdży, cukru, kilku łyżek mleka i łyżki mąki przygotuj zaczyn. Odstaw do wyrośnięcia.
  2. Mąkę przesiej z solą, dodaj octu, oliwy, jajka, zaczyn i resztę ciepłego mleka.
  3. Całość zagnieć. Najłatwiej najpierw w misce, następnie na blacie. Jeżeli ciasto się lepi, należy podsypywać mąką.
  4. Gdy ciasto będzie gładkie, elastyczne i nie będzie się kleiło, przełóż je do natłuszczonej miski i odstaw do podwojenia objętości (około 1,5 godziny).
  5. Następnie zagnieć szybko ciasto.
  6. Rozwałkuj je duży prostokąt (około 50 cm na 30 cm).
  7. Posmaruj ciasto roztopionym masłem.
  8. Posyp mieszanką cukru, cynamonu i orzechów.
  9. Następnie zroluj ciasto po dłuższym brzegu.
  10. Potnij rulon na równych 8-9 części.
  11. Ułóż rulony pionowo na balszce, w kształt kwiatka, z centymetrowymi odstępami pomiędzy rulonami.
  12. Całość posmaruj resztą roztopionego masła.
  13. Przykryj ciasto i odstaw na 30 minut do wyrośnięcia.
  14. Piecz przez 30 minut w 200°C (góra dół, termoobieg wysuszy ciasto).

Paprykarz

W tym tygodniu mieszkanie zmieniłam w małą manufakturę. To już nie jest zwykłe gotowanie obiadu, tylko szykowanie wszystkich posiłków. Doszło do absurdu, żeby już nic ze sklepu gotowego nie brać? Na śniadanie jak nie precle czy naleśniki z domową nutellą czy dżemem, to paprykarz, najlepiej z własnym chlebem. Ale staramy się stwarzać pozory normalnego domostwa. Adam smaruje paprykarz majonezem, tym z latającym koniem, ale wszystko do czasu :).

Wracając do paprykarza. W Rumunii paprykarz to narodowy przysmak, u nas raczej konserwa pod namiot. Jak wszystko pod namiotem, paprykarz smakuje dobrze, ale na co dzień traktujemy go jak tanie badziewie. W sumie taki sklepowy to fakt, zmielona ryba, zazwyczaj w całości, tani olej i ryż. A paprykarz może być taki dobry i zdrowy zarazem. Rumunii nawet przyrządzają paprykarz z jagnięciny. Ja się opanowałam i poszłam w klasykę, makrela i ryż, do tego, cebula, no i oczywiście tytułowa papryka. Szybka sprawa, a smak zdecydowanie lepszy, no i nie takie tłuste jak z puszki. Do tego dobry chleb, trochę koperku lub pietruszki i śniadanie gotowe. Podobno taki paprykarz można wekować i zabrać ze sobą pod namiot albo zjeść za jakiś czas. Podobno, bo nasz nie wytrzymał tak długo, już zniknął.

Paprykarz

Składniki
Czas przygotowania: 45 minut
  • makrela wędzona
  • pół szklanki ryżu
  • papryka
  • cebula
  • dwie łyżki koncentratu pomidorowego
  • łyżka słodkiej papryk
  • łyżeczka ostrej papryki
  • łyżeczka wędzonej papryki
  • liść laurowy
  • pieprz i sól
  • olej do smażenia

Przygotowanie
  1. Paprykę umyj, przekrój na pół i usuń nasionka.
  2. Piecz paprykę przez 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C, aż skórka zacznie robić się ciemna.
  3. Upieczoną paprykę obierz ze skórki i umieść w blenderze.
  4. Podsmaż na patelni cebulę z liściem laurowym, dodaj przyprawy i całość podsmaż.
  5. Dodaj zmiksowaną paprykę, dwie łyżki koncentratu, wymieszaj całość i smaż jeszcze chwilę.
  6. Ugotuj ryż.
  7. Obierz makrelę z ości, a mięso rozdrobnij w palcach i przełóż do miski.
  8. Dodaj ugotowany ryż i podsmażoną cebulkę z przyprawami (bez liścia).
  9. Całość wymieszaj i dopraw.
  10. Podobno najlepiej smakuje z majonezem ;).

Gulasz szeklerski

No i nadszedł czas na gulasz. Wiem, powtarzam się, ale ta powtarzalność przepisów jest nieunikniona. W danych regionach świata ludzie wędrowali, mieszali się, wymieniali się przepisami. Kultura kulinarna nie mieści się w granicach państw, wykracza daleko. Nie odkryłam żadnej nowości, po prostu od regionu, klimatu, a nie narodowości zależy to co w danym kraju się gotuje, dlatego nasza kuchnia jest tak podobna do  litewskiej, gruzińskiej czy rumuńskiej. Wiadomo są różnice, ale w gruncie rzeczy wszyscy lubimy to samo :). Nawet w Chinach jedzą flaczki, a wydawałoby się, że to takie polskie.

Wracając do gulaszu. Gulasz szeklerski, to tradycyjny rumuński gulasz, wywodzący się od ludu Szeklerów, który zamieszkiwał Transylwanię. Stąd również nazwa gulasz transylwański. Podobno hrabia Drakula należał do ludu Szeklerów i ostro zajadał się gulaszem. Nie dziwne, bo gulasz jest pyszny, ale bardziej przypomina nasz bigos, niż poprzednie gulasze, które szykowałam. Co prawda moja wersja jest uboższa, niestety kuchnia rumuńska na śmietanie stoi, więc i w gulaszu szeklerskim musiała się znaleźć.

Samo przygotowanie gulaszu szeklerskiego je banalnie proste. Tylko jak zawsze w przypadku mięsa, trochę trwa. Najpierw podsmażamy warzywa, potem mięsko, a na koniec wszystko dusimy w kiszonej kapuście. Zdecydowanie otwórzcie okno podczas gotowania tego rarytasu :).

Gulasz Szeklerski

Składniki
Czas przygotowania: 30 minut + 2 godziny duszenia
  • 500 g wołowiny, wieprzowiny lub cielęciny (ja użyłam wołowiny – krzyżowej)
  • 400 g kapusty kiszonej
  • 2 łyżki kaparów
  • 1 duża cebula
  • 1 papryka żółta
  • 3 pomidory bez skórki
  • 2 liście laurowe
  • 1 łyżeczka kminku
  • 1 łyżka słodkiej papryki w proszku
  • 200 ml bulionu
  • sól i pieprz
  • masło do smażenia

Przygotowanie
  1. W dużym garnku podsmaż cebulę.
  2. Następnie dodaj pokrojoną paprykę, a po 10 minutach pokrojone pomidory.
  3. Całość duś.
  4. W tym czasie na patelni obsmaż pokrojone w duże kawałki mięso. Najsmaczniej będzie na łyżce masła.
  5. Mięso przełóż do garnka, a na patelnię wlej bulion.
  6. W bulionie powinno rozpuścić się całe dobro, które zostało na patelni. Przelej zawartość do garnka.
  7. Do garnka dodaj kminek, paprykę, liść laurowy i kapary.
  8. Posiekaj kapustę i dołóż do gara.
  9. Całość przemieszaj i duś na małym ogniu przez dwie godziny.
  10. Ja dusiłam 4 godziny, ale i tak najlepszy był dnia następnego :).

Zimne nóżki

Zimne nóżki, galart, galareta, każdy inaczej zwie, każdy lubi, ale już nie każdy robi sam. Zazwyczaj prosi się mamę, babacię, albo wyjada kumplowi z talerza o 3 w pijalni. Ja uwielbiam. Niby zwykła galaretka, a w głowie narodziło mi się wiele myśli z nią związanych. Bo taka galareta to wyzwanie. Po pierwsze samo przygotowanie. Wziąć do ręki świńskie nogi, to już przerasta większość. Że fuj i w ogóle, że to takie świńskie, prawdziwe. No tak, bo schabowy to już nie z prawdziwej świni. Łatwo się ogląda gotowy kawałek mięsa, ale skąd się wziął? Jak już się mięsko je, to i świadomość wypada mieć. Potem gotowanie, kilka godzin, a w domu czuć. No nie jest to najprzyjemniejszy zapach. Potem ostudzić, wyjąć raciczki, które już nie wyglądają tak samo i oskubać z mięsa. Kolejne wyzwanie. Zrobić zdjęcie. Widzieliście kiedyś ładne zdjęcie takiej galarety? Ciężko, ale chyba nie wyszło mi najgorzej. No i na koniec, próba smaku. No i tutaj sukces całkowity. Pierwszy raz w życiu wyszedł mi tak dobry galart. Idealnie słony, wystarczająco kwaśny. No idealny. Wiem skromność. No i jeszcze jedna rzecz. Takie zimnie nóżki, to samo zdrowie. Takiej ilości kolagenu nie ma w niczym innym. Więc jeżeli biegasz, to takie zimne nóżki powinieneś pochłaniać hurtowo.

Zimne nóżki

Składniki
Czas przygotowania: cały dzień
  • 2 świńskie nóżki
  • 2 wieprzowe golonki
  • włoszczyzna
  • groszek
  • kukurydza
  • jajo
  • ocet
  • ziele angielski
  • liść laurowy
  • lubczyk
  • sól i pieprz

Przygotowanie
  1. No i zaczynamy całodniową zabawę.
  2. Nóżki i golonki dokładnie umyć.
  3. Wsadzić do gara i zalać zimną wodą (tak, żeby były przykryte, nie więcej).
  4. Dodaj 2 liście laurowe, kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego.
  5. Gotuj na małym ogniu, pod przykryciem kilka godzin (ja gotowałam 7 godzin).
  6. Mięso nie powinno się mocno gotować, tylko tak pykać. No i trzeba uważać, żeby się nie przypaliło.
  7. Gdy uznasz, że już się wystarczająco wygotowało, dodaj włoszczyznę i lubczyk i gotuj jeszcze 30 minut.
  8. Wyciągnij włoszczyznę, zostaw marchewkę, resztę wyrzuć (albo zjedz jak lubisz).
  9. Wyciągnij mięso i obierz je.
  10. Wywar przecedź, dopraw solą i pieprzem, ewentualnie magi. Wywar musi być mocno słony, wręcz przesolony, ponieważ po stężeniu galart bardzo łagodnieje w smaku.
  11. Na koniec dodaj łyżkę octu.
  12. Pokrój marchewkę, ułóż w naczyniu, dodaj groszek, jajko (ugotowane), kukurydzę obrane mięsko i zalej całość wywarem.
  13. Porządnie zrobiona galareta tężeje w temperaturze pokojowej, ale wsadź lepiej ją do lodówki :).

Krem orzechowo-czekoladowy

Przeglądając rumuńskie słodycze, natrafiłam na naleśniki. Niby nic, ale prawie każdy je lubi, ale zainteresowało mnie jedno. Rumunii uwielbiają orzechy, wszelkiej maści. No i znalazłam przepis na krem orzechowo-czekoladowy. Można rzec, taka domowa nutella, ale jest różnica. Orzechy są zdecydowanie mocniej wyczuwalne, przez co konsystencja jest lekko kaszkowata, no i przede wszystkim czuć wanilię :). Zauważyłam, że w wielu przepisach polecano połączenie domowej konfitury z tym kremem, oczywiście w asyście naleśnika, albo i pięciu. Ale jak już przygotujemy krem, to i porządna konfitura by się przydała. A skąd? Oczywiście od mamy, porzeczkowa :). Przy gotowaniu kremu zostają białka, które można wykorzystać do przygotowania naleśników. Gdy je ubijemy i dodamy do masy, nasze naleśniki będą o wiele wyższe, puszyste. Ja miałam ochotę na płaskie, dlatego dodałam je tak po prostu, dzięki czemu naleśniki wyszły prawie białe, gładkie i lekkie.

Nie ma co przedłużać, połączenie tych trzech smaków zrobiło mi dzień. To było najlepsze śniadanie od dawna (w sensie od precli ;) ).

Krem orzechowo-czekoladowy

Składniki
Czas przygotowania: 15 minut
Krem:
  • 6 łyżek kakao
  • 3 łyżki masła
  • 4 łyżki cukru
  • 285 ml mleka sojowego
  • ½ łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 4 żółtka jajek, lekko roztrzepane
  • 200 g zmielonych orzechów (laskowych najlepiej)

Przygotowanie
  1. Rondel postaw na najmniejszym ogniu.
  2. W rondlu umieść masło, kakao, cukier i ekstrakt waniliowy.
  3. Mieszaj, aż wszystkie składniki się połączą.
  4. Dodaj mleko i ciągle mieszaj, najlepiej rózgą.
  5. Masa nie powinna się gotować.
  6. Po 5 minutach cienkim strumykiem, wciąż mieszając, dodawaj żółtka.
  7. Po kolejnych 5 minutach dodaj orzechy i całość połącz.
  8. Podawaj z czym masz ochotę, albo szamaj po prostu łyżką :).

 

Sałatka z bakłażana i mamałyga

Mamałyga, to jedno z tych słów, które lubimy, a nie do końca wiemy co oznacza, jak wihajster czy dynks. No możne bliżej, mamałyga to taka breja, ale nie do końca kojarzy się to z czymś do jedzenia, a już na pewno z niczym smacznym. Mamałyga jest owiana złą sławą, a włosi jakimś cudem ją odczarowali, prezentując światu polentę. Więc dlaczego my nie przywrócimy mamałydze blasku? Mamałyga to nic innego jak kaszka kukurydziana, nie na mleku tylko zwykłej wodzie, do tego sól i przyprawy i uzyskujemy prosty, ale jakże smakowity dodatek, np. do sałatki z bakłażana, pomidorów i papryki. Z mamałygi można przygotować również samodzielna przekąskę, dodając do niej oliwki, kapary, grzyby, suszone pomidory czy anchois.

Wracając do sałatki. Bakłażan i papryka to dwa najbardziej popularne warzywa w Rumunii, dlatego wypada je połączyć. Na patelni podsmażamy czosnek i cebulę, dodajemy pomidory do smaku, pokrojoną paprykę i pieczone bakłażany. Sałatka smakuje na ciepło i zimno. Prosta, szybka i smaczna sałatka z bakłażana i mamałyga, na lekką kolację idealne zestawienie.

Sałatka z bakłażana i mamałyga

Składniki
Czas przygotowania: 45 minut
Sałatka:
  • dwa bakłażany
  • cebula
  • czerwona papryka
  • 2 pomidory
  • 3 ząbki czosnku
  • pieprz i sól
  • pietruszka
Mamałyga:
  • pół szklanki kaszy kukurydzianej
  • 800 ml wody

Przygotowanie
  1. Bakłażany obierz i zawiń w folię aluminiową.
  2. Piecz 30 minut w piecu nagrzanym do 180°C.
  3. Zagotuj wodę z duża ilością soli (około łyżki).
  4. Do wrzątku wsypuj powoli kaszę, mieszaj.
  5. Zminimalizuj ogień i mieszaj kaszę, aż zgęstnieje (około 10 minut).
  6. Uważaj, mocno chlapie, jak mały wulkan :).
  7. Przełóż kaszkę do misek i dodaj co lubisz, albo nic.
  8. Na patelni podsmaż cebulę i czosnek, dodaj pokrojoną paprykę.
  9. Dodaj pokrojone pomidory i bakłażany.
  10. Całość dopraw solą i pieprzem.

Precle, czyli covrigi

Tradycyjnie, nowy tydzień, nowe pieczywko :). Tym razem precle, czyli covrigi. Tak jak nam obwarzanki kojarzą się z Krakowem, precle z Bawarią lub Czechami, tak podobno covrigi są symbolem Rumunii. Podobno, bo nie byłam, ale poczytałam, posłuchałam i się dowiedziałam. Rumuńskie precle można dostać niemalże na każdym rogu, w Krakowie podobnie, a u nas, w Poznaniu bieda. Dlatego postanowiłam je upiec. Robota żadna, a jaka smakowitość na śniadanie. Poza preclami jest jeszcze kilka powodów, dla których polubiłam kuchnię rumuńską od samego początku, mianowicie, ten kraj kocha kminek :D, my również, dlatego przy szykowaniu naszych covrigi poszłam o krok dalej. Nie ograniczyłam się do posypania precli kminkiem, wmieszałam go do ciasta, a całość posypałam grubą solą. Rewelacja!!!

Wiem, jestem mniejszością, która to zioło uwielbia, więc jeżeli nie należycie do kminkowej części populacji, nic nie stoi Wam na drodze do precli. Zamieńcie kminek na mak, czarnuszkę, sól, sezam, oliwki albo zróbcie czyste. Też będą pyszne i w pełni rumuńskie.

Ostatnie słowo na temat covrigi. Precelki (jak większość przepisów tu prezentowanych) szykowałam po raz pierwszy. Co prawda zasada przy cieście drożdżowym jest zawsze podobna, żadna filozofia, ale tutaj miałam nie lada zaskoczę. Precle przed pieczeniem obgotowuje się we wrzątku z sodą. Ciekawe. A to dlatego, żeby miały chrupiącą, brązowa skórkę.

To tyle, smacznego gotowania :).

Precle, czyli covrigi

Składniki
Czas przygotowania: 30 minut + 2 godz. aby ciasto urosło
  • 360 g mąki pszennej
  • 180 ml szklanki letniej wody
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 10 g drożdży świeżych
  • 30 g roztopionego masła
  • 5 łyżek sody
  • jajko do smarowania
do posypania:
  • sól
  • kminek
  • mak
  • sezam
  • oliwki
  • czarnuszka

Przygotowanie
  1. Z drożdży, wody, łyżki mąki i cukru przygotuj zaczyn.
  2. Mąkę przesiej z solą.
  3. I tutaj mamy do wyboru dwa systemy: albo wsypujemy przyprawy (kminek, czarnuszkę, itp. w dowolnej proporcji) do mąki, dzięki czemu mamy precle pełne ziarenek w środku, albo tego nie robimy i posypujemy je tylko po wierzchu przed pieczeniem.
  4. Do mąki dodajemy roztopione masło i zaczyn i zagniatamy.
  5. Ciasto wyrabiamy do miękkości i odkładamy do miski pod przykryciem na 1,5 – 2 godziny, tak aby podwoiło swoją objętość.
  6. Gdy ciasto się podwoi, wstawiamy gar z 2 litrami wody i dodajemy sody.
  7. Nagrzej piekarnik do 230ºC.
  8. Wyjmij ciasto na stolnicę i krótko je zagnieć.
  9. Podziel ciasto na 4 części.
  10. Z każdej części zrób długi na 50 cm wałek i skręć precla, w dowolnym kształcie.
  11. Precle ułóż na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
  12. Teraz każdego precla trzeba obgotować.
  13. Włóż precla do wrzątku, policz do 30 i wyjmij go łyżką cedzakową na blachę.
  14. Tak postępuj z każdym preclem.
  15. Zaraz po gotowaniu, posmaruj każdego precla jajkiem i posyp ziarenkami i solą.
  16. Piecz 10-15 minut (trzeba obserwować), aż będą bardzo rumiane.